Proszę przeczytajcie notkę pod spodem ;) dzięki.
*Justin POV*
Suka. Okay może ją uderzyłam ale sama tego chciała. Wpadłem na pomysł,
szybko wystukałem smsa do Mike'a.
Zobaczymy co teraz zrobi Nick.
*Kate POV*
- Chce cię tu i teraz Kate - wyszeptał
- Nie -odszepnęłam.
- Co kurwa? Śmiesz mi się sprzeciwiać? - krzyknął. Bałam się go w tej chwili żałowałam
że nie ma tu Justina.
- A-ale ja m-mam okres - spojrzał na mnie dzikim wzrokiem a na twarzy miał szyderczy uśmiech.
- No to zrobisz mi loda! - zaczął się śmiać i złapał mnie za włosy
po czym rzucił na kolana. - Tak się zabawimy! A gdzie twój obrońca Justin? - zaczął rozpinać spodnie.
- Nie! Proszę!
- Jak tak prosisz to zrobimy inaczej - podniósł mnie po czym zaprowadził mnie do mojego pokoju spod łóżka wyciągnął sznur i przywiązał mnie do łóżka tak że głowę miałam na wysokości
jego krocza.
Ściągnął całkowicie spodnie, zauważyłam że się podniecił. Ściągnął bokserki
ukazując
mi swojego przyjaciela po czym przyciągnął mnie do niego i włożył penisa do ust.
Zaczęłam płakać zaczął mnie przyciągać i odciągać.
Nagle coś a raczej ktoś strzelił drzwiami Nick obrócił się wypuszczając
mnie co przyjęłam z ulgą.
Popatrzyłam kto to zauważyłam Justina z bronią wymierzoną w ramie Nicka.
- Chce żebyś cierpiał za to co jej zrobiłeś. - poczułam dziwne uczucie gdy
nie powiedział że jestem jego dziewczyną albo chociaż Kate.
Usłyszałam huk Justin strzelił w jego ramie a on szybko ubierając spodnie wyskoczył przez okno krzycząc z bólu. Justin podszedł do mnie bez słowa zaczął mnie rozwiązywać. -
Justin j-ja przepraszam...m. - Był cicho jeszcze chwila i nie wytrzymam. - Odpowiedz mi!
- Co?! - warknął - Mam ci powiedzieć że przyjmuje przeprosiny?! Mam cię przytulić i pocieszyć?! Po tym jak ci pomagałem i zajmowałem się tobą?! Chcesz mnie po to żebym ci pomagał, a nie dlatego że mnie kochasz! - krzyczał wkurzony nie to złe słowo był wkurwiony. Justin krzyczał i bił w ściany pięściami.
- Jay? - odwrócił się zdziwiony na to zdrobnienie.
- Proszę skończmy to, zaczniemy od nowa... jeśli się zgodzisz ? - spojrzał na mnie
bym kontynuowała
- no nie wiem bylibyśmy razem, zamieszkali ra...
- Tego nie da się zrobić ja muszę mieszkać z chłopakami... chyba że zamieszkasz w moim pokoju?
- Jasne !!! - cieszyłam się.
Nagle zrobiło mi się niedobrze, szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam.
Kaszląc podeszłam pod kran i przepłukałam usta. Justin podszedł do mnie.
- Pakuj się przeprowadzasz się! - uśmiechnęło się do mnie szczęście
Justin mnie kocha.
Zaczynamy od nowa. Poszłam do pokoju się spakować i coś sobie uświadomiłam
- Justin a gdzie Susan?
- Nie ma jej jeszcze?
Hej tu @LuvUDanger nie wiem czy jest sens żebym pisała to opowiadanie cały czas mnie wyzywacie.
Jeszcze się zastanowie.
Kto cię wyzywa? O_O Ja bardzo lubię czytać twoje ff 😍
OdpowiedzUsuńŚwietny <3 pisz dalej i nie przejmuj sie hejtami ;)
OdpowiedzUsuńBoski rozdział :) Proszę nie przestawaj pisać,bo robisz to świetnie.A głupimi wyzwiskami się nie przejmuj,zawsze znajdzie się ktoś komu coś się nie będzie podobało . PISZ DALEEJ !
OdpowiedzUsuńily ♥ @DameeBelieber
Błagam nie przejmuj się nimi... Uwielbiam te ff <333
OdpowiedzUsuńPisz dalej nie przejmuj się hejtami. Kocham twojego bloga !
OdpowiedzUsuń