Strony

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 1

Jeżeli nie akceptujesz złej strony Justina. Ten blog nie jest przeznaczony dla ciebie.

Czytasz na własną odpowiedzialność .
ps. Justin i Kate w tym opowiadaniu są przyjaciółmi.

*****
Wstałam z łóżka przeciągając się, spojrzałam na zegarek który stał na komodzie obok łóżka 10:45, westchnęłam cicho pocierając oczy.  Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy wyjmując ciuchy z szafy. Weszłam do łazienki, zamykając za sobą drzwi.
Zdjęłam z siebie wszystkie ubrania z siebie, i  weszłam pod prysznic, pozwalając aby,
Krople wody spływały po moim ciele. Powodując u mnie lekkie dreszcze.
Wzięłam do ręki szampon, nałożyłam go na rękę ,a następnie na włosy. Wtarłam go w włos. Pozwoliłam wchłonąć płynu w moje włosy. Wzięłam mydło do ręki i zaczęłam nim się myć. Gdy już nałożyłam mydło na swoje ciało.
Opłukałam się wodą, wychodząc z prysznicu, owijając wokół siebie miękki, puchaty ręcznik.
Wzięłam oddzielny ręcznik i zaczęłam pocierać ręcznikiem o moje włosy aby chociaż trochę je wysuszyć.
Odłożyłam ręcznik, i chwyciłam moje ubrania (strój)
I nałożyłam je na siebie. Chwyciłam kosmetyczkę szukając poszczególnych kosmetyków i nałożyłam je po kolei na twarz.
Uśmiechnęłam się do lustra widząc swoje odbicie.

Wyszłam z łazienki i stanęłam przed moim wielkim lustrem złączone z szafą. Zapięłam swoją jeansową kamizelkę po chwili ją odpinając wiedząc że tak wyglądam lepiej.
Oczywiście chodziło mi o to aby chłopaki za mną się oglądali.
Odwróciłam się w stronę mojej torebki która leżała na małej komodzie.
Podeszłam do niej i wyciągnęłam z niej małą szczelnie zamkniętą torebeczke.
Uśmiechnęłam się na sam jej widok.
Otworzyłam ją powoli wysypując ¼ na rękę i wciągnęłam ją. Poczułam po paru minutach przepływającą adrenalinę.
Odchyliłam głowę do tyłu.
Wzięłam po chwili swoją torebkę. Wyszłam z mojego mieszkania i zamknęłam drzwi na klucz.
Wyszłam z hotelu, wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Justina.
Po trzech sygnałach usłyszałam jego ochrypnięty głos.
- Kate ?
- Tak Justin to ja . – zaśmiałam się cicho.
- Nie mów że chcesz następną dostawę . – słyszałam jego westchnięcie .
- Nie Bieber. Chciałam po prostu się z tobą spotkać .
- Wooh Kate nigdy się ze mną nie spotykałaś bez powodu, co chcesz ?
- Bieber nie denerwuj mnie – warknęłam .
- Okey tylko żeby to było coś ważne bo inaczej cię zabije .
- Za 20 minut w Q’uanzo*
- Ok…
Nie pozwoliłam mu dokończyć , gdy się rozłączyłam. Pomaszerowałam w stronę klubu. Weszłam do środka, przepychałam się przez ludzi lekko oblanych potem.

Skierowałam się do kanapy na  na której zawsze siedziałam. Ale była zajęta nie zdziwiłam się na widok siedzącego tam.
Justina Biebera.
Usiadłam obok niego i uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Więc co chciałaś ? 
- Więc przyjacielu, chciałam ci powiedzieć, że ...  
Nie dokończyłam zdania zamykając usta, aby dalsze słowa nie wyszły z moich ust.
- Kate, przyjaźnisz się ze mną od nie wiem kiedy, a ty mi kurwa nie ufasz.
- Wiem o tym Bieber, ale wszystko się spiepszyło odkąd no wiesz kim zostałeś

Zaczęłam nerwowo bawić się palcami, stukałam paznokciem o paznokieć,
czułam moje zdenerwowanie, zacisnęłam mocno moją dolną wargę.

*POV Justin*

Widziałem że jest zdenerwowana, zawsze gdy schodziła na ten temat zawsze taka była.
Trąciłem ją lekko ramieniem, aby nie czuła się aż tak zdenerwowana.
Podniosła od razu na mnie wzrok, uśmiechając się lekko.
Odwzajemniłem uśmiech.
- Tak wyszło Kate, to nie ja decydowałem o mojej przyszłości.
Wzruszyłem ramionami, czułem się z tym dobrze, to co robię szczerze sprawiało mi przyjemność.
Wibracja telefonu oderwała mnie od moich myśli, wyciągnąłem telefon z mojej lewej kieszeni.
Spojrzałem na ekran: 
Jedna nieodebrana wiadomość od: Mike
Westchnąłem, odblokowałem telefon i nacisnąłem na ikonkę z małą pocztą. Od razu wyświetliła mi się wiadomość .

Od: Mike Do:Justina
Wiadomość:
"Bieber mamy sprawę do załatwienia, rusz ten swój tyłek . Czekamy w domu. "

Do: Mike Od: Justin 
Wiadomość:
" ok "

- Muszę iść Kate - westchnąłem wstając z miękkiej kanapy.
- Co tym razem Justin ? - wstała od razu za mną z kanapy.
- Mamy jakąś sprawę do załatwienia z chłopakami.
- naprawdę justin ? Odkąd to wszystko się zaczęło wszystko się wali Justin.! - podniosłą głos , przez co wyraźniej ją usłyszałem niż wcześniej. 
- Chodź już . - złapałem jej rękę, ale ona po chwili ją puściła. Złapałem ją ponownie zaciskając bardziej ucisk na jej ręcę.

*POV Kate *

- Justin to boli . 
Zacisnęłam wargę, czując ból na mojej dłoni.
- Mam to gdzieś . 
- Ty jesteś naprawdę bipolarny. 
- Co powiedziałaś ? - warknął i bardziej zacisnął uścisk na mojej dłoni.
- Zostaw mnie Justin - wyrwałam sie z trudem z jego uścisku. Zaczęłam masować swoją rękę drugą aby uspokoić lekko ból. Poczułam jak ktoś mnie popchnął na ścianę, poczułam ból na moich plecach.
- Jeszcze raz do mnie się tak odezwiesz, pożałujesz . 
Widziałam jak wychodzi z klubu, złapałam się za plecy, lekko je masując.
Widziałam już, że dzisiaj nie wykonam swojej pracy przez ból, jaki mi sprawił mój przyjaciel.
Wiedziałam że jest nieraz agresywny.
Poszedłam w stronę wyjścia klubu, gdy poczułam ręce oplatające moją talię.
Odwróciłam się w stronę osoby która mnie zaczepiła . Moje oczy się rozszerzyły . Gdy zobaczyłam.
Jasona. 
- Co ty tu robisz, nie powinieneś być teraz z chłopakami ?   
Uniosłam brwi i spojrzałam w jego oczy . Po chwili pochylił się nad moje ucho i wyszeptał.
- Justin musi kogoś zabić a ja do tego nie jestem potrzebny .
Czułam że mój żołądek się skręca. Nie cierpiałam gdy zabijał ludzi gdy nie wywiązali się z umów.
- C-czemu nie może zrobić tego nikt inny tylko on ? - owinął ręce wokół mojej tali, łącząc swoje ręce z tyłu moich pleców, przysunął się lekko do mnie , a ja przegryzłam wargę.
Udawałam twardą, tak naprawdę w środku byłam miękka.
- Bo on się zgłosił skarbie .
Na jego twarzy pojawił się wielki grymas.
- C-czego chcesz J-jason ?
- Słyszałem że robisz interesy 
Przejechał ręką wzdłuż mojej linii talii.
- Tak to prawda ale Jason nie dzisiaj, okej ? 
- To kiedy masz czas ? 
- Dla ciebie nigdy nie będę mieć czasu .
Odepchnęłam go od siebie wychodząc szybko z klubu aby mnie nie zatrzymał. 
Potrzebowałam czegoś mocnego .

*****
Wciągnęłam substancję, czułam ulgę . Tego potrzebowałam.....


Q’uanzo  - Najbardziej znany klub w Nowym Yorku .

_______________________

Więc Witam ! Jest pierwszy rozdział ! Niezbyt mi się podoba muszę przyznać. 
Zawsze mi źle wychodziły pierwsze rozdziały więc proszę zrozumcie. 
Mam nadzieję że będę mieć większą wenę w 2 rozdziale. I wyjdzie on DŁUŻSZY . 

Kocham Was @Juusteenn ♥ 


Przypominam o zakładce  "Informowani" :) 

5 komentarzy:

  1. A mi sie rozdzial podoba, ale troche mniej zachowanie Justina :) jestem ciekawa co bedzie dalej:) czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Od razu wiedziałam że Kate nie jest taka twarda. Powinnaś popracowac nad tym żeby nie powtarzać zbytnio wyrazów. Też cie kocham skarbie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę przepraszam ze powtarzam słowa, ale dawno nie pisałam opowaidania , naprawdę , naprawdę , i'm sorry . kocham cię ♥

      Usuń
  3. Super matko mogę ci pomoc je pisać? Mam dużo weny i pomysłów ;) mój tt @LuvUDanger

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś zaczęłam czytać twoje opowiadanie. Pierwszy rozdział i Prolog jest świetny:) Idę czytać dalej<3 @Morelcia2011

    OdpowiedzUsuń